Tęsknota to pożądanie tkwiące w refleksji. Dystans, który daje refleksja, odbiera pożądaniu siłę namiętności. Głębia refleksji obdarza zaś pożądanie trwałością, która ma moc zmieniania naszej duszy i umysłu, wpływania na nasze losy. Oczywiście nie zawsze, tęsknota daje szanse, ale nie daje gwarancji.
Sama w sobie niczego nie stanowi, jest tylko sygnałem wysyłanym przez głębsze warstwy umysłu w kierunku świadomości i podświadomości. Sygnałem jakiegoś deficytu, braku zaspokojenia jakichś potrzeb. Ale nie tylko sygnałem, jest bodźcem, który próbuje uruchomić zawarte w uwarunkowaniach procedury, które mogłyby temu deficytowi zaradzić. Bo tęsknota nie tylko informuje, nie tylko przekazuje beznamiętnie stan naszego posiadania, ale popycha nas do działania. W zasadzie to odbieramy tęsknotę głównie z tej strony jej natury. Potrzeba zobaczenia kogoś, dotknięcia, doznania, przeżycia czegoś, posiadania… czasem uzmysławiamy to sobie wprost. Czasem to jest smutek, melancholia… określony stan psychiczny, nastrój. Innym razem doznania fizyczne…. obręcz ściskająca klatkę piersiową, brak oddechu, ucisk w „dołku”, „wata” w nogach. Możliwości jest wiele, nie sposób wszystkie je wymienić. Mogą występować samodzielnie albo w kombinacjach, zmieniać się, znikać i pojawiać znowu. Intensywność też jest różna.. jest tęsknota delikatna jak zamglony poranek, który szybko znika przegoniony przez wznoszące się szybko nad horyzont słońce, jest tęsknota trwała w swej naturze jak masyw górski wiszący w bezruchu nad zmieniającą się w porach roku żyzną doliną. Siła tęsknoty może się zmieniać do tego stopnia, że może zamieniać ją w inne stany umysłu, niebędące już tęsknotą, chociaż mające nadal wiele z nią wspólnego. Jeśli siła tęsknoty, tkwiącego w niej pożądania będzie rosła, to człowiek utraci w pewnym momencie dystans i da się ponieść namiętności, emocji. To może być bunt, atak szału czy histerii… nagromadzone emocje będą musiały znaleźć ujście przez przerwaną tamę, którą stanowiła świadomość rzeczywistości, obiektywnych uwarunkowań. Nie będzie to już tęsknota, ale będzie to jej skutek. Z drugiej strony tęsknoty jest rezygnacja i apatia. Świadomość potrzeby nadal jest, ale pożądanie jest stłumione przez świadomość ograniczeń, jest wyparte przez uwarunkowania związane z koniecznością osiągania celów innych niż ten, ku któremu kieruje się tęsknota.
Tęsknotę odbieramy zazwyczaj, jako dolegliwość. Nic dziwnego, w jej naturze leży zwracanie nam uwagi na pewne sprawy poprzez wysyłanie bodźców o charakterze negatywnym. Gdyby było inaczej to wcale na nią byśmy nie reagowali, pewnie nawet byśmy jej nie zauważyli. Jest jak ból zęba przypominający o konieczności pójścia do dentysty, kto lubi ból zęba? Tyle, że każdy lubi mieć ładne i zdrowe zęby. I każdy, nawet, jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy, chciałby mieć zaspokojone wszystkie potrzeby, które natura, wychowanie i doświadczenie życiowe wdrukowały w jego umysł. Właśnie o to „chcenie” dbają takie różne, najczęściej postrzegane jak uciążliwości, uwarunkowania. A tęsknota jest „procedurą systemową” (że użyję komputerowego porównania) do ujawniania i realizowania potrzeb tkwiących w ludziach.
Taaak… tylko jaki cel ma to moje pisanie? Czy obnażając, mniej lub bardziej nieudolnie, naturę tęsknoty chcę pokazać, że emocje, które wywołuje, które są z nią związane są niepotrzebne? Że nie należy się nią przejmować, że trzeba sobie racjonalnie poradzić z jej działaniem i skutkami. Mam nadzieję, że nikt nie odniósł takiego wrażenie.
Piszę o tęsknocie, bo chciałbym, żeby rozumienie i akceptacja tego zjawiska pomagały nam żyć. By świadomie odczuwana i przeżywana tęsknota służyła wzrastaniu i budowaniu osobowości, pogłębianiu wrażliwości i kształtowaniu charakteru w sposób pozytywny. Mówi się, „co Cię nie zabije to Cię wzmocni”, mówi się „świadomość określa byt”, a potem… Potem buntuje się przed najmniejszym nawet cierpieniem które pokazuje nam prawdę o nas samych, o naszych uwarunkowaniach i uwikłaniach. Szuka się tylko lekarstwa na objawy… pigułki szczęścia, która zapewni przyjemność i rozkosz na każde żądanie, w każdej chwili. Mhmm… ja rozumiem tą „tęsknotę”… gdzieś w głębi duszy też mam taką. Ale świadomość podpowiada mi, że to jedna z takich tęsknot, która nigdy nie może zostać zrealizowana. Jest kilka takich celów, do których dążymy, chociaż nigdy nie będziemy mogli ich osiągnąć. Wydaje się to nierozsądne czy nieracjonalne, ale tylko z perspektywy naszego Ego, bo to ono kształtuje naszą świadomość. W celach tych, w tych tęsknotach kryje się sens i logika życia, ale to nie temat tego tekstu.
Świadome przeżywanie tęsknoty zaczyna się od akceptacji wszystkiego, co nas w niej spotyka. Akceptacja to nie rezygnacja, nie odbiera nam prawa do działania, do kształtowania w dowolny sposób naszego sposobu postępowania. Ale wymaga świadomego przyjęcia skutków tego, co będziemy robić. To prawo dotyczy również niepodejmowania żadnych działań. Nie mylić z biernością, z rezygnacją. To tylko jeden z możliwych wyborów. Prawo do czekania na to, co przyniesie czas, ze świadomością możliwych skutków takiego wyboru. To wszystko wymaga czujności i uwagi, ale przecież tylko świadome życie czyni nas podmiotem a nie tylko przedmiotem bytu. Ta świadomość to właśnie „wolna wola” darowana przez Stwórcę naszemu gatunkowi. Największy dar, największe przekleństwo….
Świadomi naszej tęsknoty, świadomi w tęsknocie, świadomi w tym, co robimy pod jej wpływem. Dla mnie to jeden z możliwych obrazów, jeden z punktów widzenia, z którego spoglądamy na to, co jest naszym udziałem. Wiem.. tekst jest ogólnikowy, możliwe, że dla wielu niezbyt zrozumiały. Żeby pojąć, czym jest świadomość trzeba, chociaż raz jej doświadczyć, inaczej można tylko w nią wierzyć, a z samej wiary pożytek niewielki. Więc może na początek spróbować zaakceptować. Zaakceptować nie przez wypieranie tego, co budzi w nas sprzeciw, ale przez uświadomienie sobie swojego ograniczenia, przez uświadomienie sobie mizernej wiedzy o samym sobie. Jeśli chociaż raz uda się nam odnaleźć w sposób świadomy jakąś ukrytą prawdę, uwarunkowanie lub odruch, któremu ulegaliśmy w sposób bezrefleksyjny, to mamy szansę wyruszyć we najwspanialszą podróż naszego życia. Podróż w głąb samego siebie, świata tajemniczego i bogatego w treści, budzącego emocje i pozwalającego odkryć prawdy uniwersalne. I uwierzcie mi… wspaniałym przewodnikiem po tym świecie będą nasze tęsknoty.