Moje Natchnienie nie przyszło jeszcze ze mna pogadać to spróbuję wykorzystać ten czas i napisać coś szybko. Problem tylko w tym, że ja nie umiem szybko.. znaczy.. pisać. Zaraz bym dzielił włos na czworo, starał się być precyzyjny i jednoznaczny. Cóż.. skutki uboczne wykonywanego zawodu, a dokładniej tej jego części która wiąże się z pisaniem.
Dobra.. do rzeczy. Z domu do pracy jade od 5 do 10 minut. To tyle co nic.. W zasadzie zazwyczaj nie zauważam tego faktu. Dzisiaj zauważyłem. Na skrzyżowaniu samochód z naprzeciwka zajechał mi drogę gdy miałem zielone światło. Normalka… zdarza się i w jedną, i w drugą stroną. Może nie często ale zdarza. Tyle, że dziś znów było to pretekstem do refleksji wykraczającej poza to zdarzenie. Co jakiś czas mam taką refleksję, zazwyczaj w kontekście tego co się dzieje ze mną gdy prowadzę.
Gościu zajechał mi drogę.. może myślał, że zdąży (czy on nie widział, że ja jestem naprzeciwko
), może sie zagapił, w sumie większego zagrożenia nie spowodował. Dopiero ruszaliśmy, ja, ktoś na pasie obok, samochody naprzeciwko. Ponieważ ten naprzeciwko dał zdecydowanie gazu to zmusił mojego oponenta do zatrzymania się na moim pasie, potem stanąłem ja i… . No cóż, jestem choleryk, nie da się ukryć i zagotowałem się. Zamachałem rękami, fale oburzenia przeszła przez moje ciało i już miałem wybuchnąć gdy uświadomiłem sobie bezsens swojej reakcji. Strałem się wyluzować, trwało to jednak chwilę i jedyne na co zdołałem zrobić to zamiana gestu pełnego pretensji na pokazanie kierowcy z naprzeciwka, że przepuszczam go przed sobą.
Cóż, pewnie dla 99% tych którzy dotarli do tego miejsca tekstu to o czym piszę wyda się jakąś totalną pierdołą, niewartą nawet zauważenie. Ale mnie osobiście ciągle nie przestaje zadziwiać fakt, jak mały wpływ na to co robimy ma świadomość, racjonalne myślenie i rozsądek. Odruchy, uwarunkowania i instynkty. Ja rozumiem, że są one potrzebne, że muszą być tak silne i jednocześnie podświadome bo bronią nam w skrajnych przypadkach życie. Ale ile razy nam to życie komplikują i utrudniają. Czasem nawet z takich przypadków jak opisałem, z sytuacji konfliktowej na drodze, powstaje awantura która kończy się bijatyką a nawet strzalaniną. I koło się zamyka. Coś co ma nas chronić, działa przeciw nam. Taaaa.. ten brak jednoznacznych zasad to jest coś co mi się chyba najbardziej w życiu podoba, chociaż przyznaję… bywa czasem męczące.
No dobra.. koniec psychoanalizy. Tak w sumie to nie jest mi ona potrzebna. Po prostu próbuję przekonać się do tego nieszczęsnego blogowania ale ciągle jakoś mi nie idzie.
Dzień dobry
zastanawiam się, czy ten “gościu” co Ci drogę zajechał.. to kobieta była??
Najbardziej denerwują mnie “chłopcy” za kierownicą, co sami źle jeżdżą, ale jak zobaczą “babę-kierowcę” to robią dziwne gesty jakieś. Na ten przykład.. pokazują że mają źle w głowie (znaczy pukają się w głowę). Tak samo jest z CB. Jak kobieta zapyta o drogę to powoduje tym ogólną radość na drodze, hehe. Swoją droga panie często same są sobie winne.
Trochę nie na temat ale tak mi sie przypomniało właśnie…
Comment - autor: sensitive — 11 lipiec 2008 @ 9:32 am |
To na pewno nie była kobieta. W przypadku kobiet uruchamiają się u mnie zupełnie inne odruchy. Nawet zauważyłem, że gdy samochód przede mną narazi mi się jakoś, to w chwili gdy spostrzegam, że za kółkiem siedzi kobieta, jakakolwiek agresja we mnie opada natychmiastowo by zrobić miejsce innym uczuciom i uwarunkowaniom. No.. ale to już temat na inną notkę.
Comment - autor: peefpe — 11 lipiec 2008 @ 10:55 am |
O, trafiłam po dacie…
Comment - autor: charmee00 — 11 lipiec 2008 @ 9:23 pm |
To Wrazia mnie źle pokierowała…A ja jestem tak leciutko roztrzepana…
Comment - autor: charmee00 — 11 lipiec 2008 @ 9:24 pm |
PFP – Ty dopiero zaczynasz, nie kończysz…A Natchnienie przyjdzie…
Comment - autor: charmee00 — 11 lipiec 2008 @ 9:28 pm |
Nie, no spoko. Skończyłem tylko tą notkę .. znaczy psychoanalizę w niej zawartą. A Natchnienia i natchnienia mi nie brakuje… jeśli czegoś brakuje to raczej tylko czasu. Szczególnie w lecie to wolę jeździć tam, skąd przywiozłem tą fotkę niżej zamiast siedzieć przy komputerze.
Comment - autor: peefpe — 12 lipiec 2008 @ 12:01 am |
To, że jakaś kobieta zrujnuje burżuja, jest nikłym odszkodowaniem za to, że nie natchnie poety./Karl Kraus/
Peefpe, wolisz jeździć.. bez Natchnienia?
Charmee..ja nie mogę Cię kierować..sama trafisz, jeśli zechcesz
Comment - autor: sensitive — 12 lipiec 2008 @ 6:12 pm |
“Cóż, pewnie dla 99% tych którzy dotarli do tego miejsca tekstu to o czym piszę wyda się jakąś totalną pierdołą, niewartą nawet zauważenie.”
haha ja od tylu zawsze czytam i dotarlam
Nieświadomość-intynkt. oszczedność czasu?
Hej, Ty chyba jestes nieco bratnia dusza ma, co? chyba Cie poczytam
Comment - autor: noperfect — 17 lipiec 2008 @ 9:34 pm |
Hm..
Czy tylko ja nie wiem, ktoś Ty?
Jedno nas łączy na pewno.. też jestem choleryczką, dlatego – ułatwiwszy sobie życie i radzenie sobie z impulsywnością – NIE zrobiłam przezornie prawka ;P O!
Pozdrawiam flanelkowo.
Comment - autor: flamenco79 — 17 lipiec 2008 @ 9:35 pm |
I co ja biedny żuczek mam powiedzieć.. kim jestem.. czy jestem bratni duszą… jeśli nie zrezygnuje z tego bloga to się pewnie okaże. Na razie będzie przerwa bo jadę tam gdzie zrobiłem to zdjęcie które jest niżej. A potem.. zobaczymy co da sie zdziałać na polu blogizmu
.
Pozdrawiam…
Comment - autor: peefpe — 17 lipiec 2008 @ 10:17 pm |
Wydaje mi się, że lubujesz się w rozdrabnianiu myśli i przekornie wobec samego siebie, dążysz paluchem do dotknięcia owego twardego dna, na którym już nawet mułu wątpliwości (czy też: możliwości) nie ma.. będę się przyglądać z nieukrywaną przyjemnością
A póki co.. udanego podrózowania
Comment - autor: flamenco79 — 17 lipiec 2008 @ 10:24 pm |
Ty PFP cyknij se jaką fotkę na awatarze,to będziesz bardziej swój… bo panie chyba jakoś nieswojo się tu czują…
Comment - autor: Slime — 1 sierpień 2008 @ 12:30 am |
Jeśli mój awatar w jakiś tam sposób bardziej Drogie Panie oswoi to nie ma sprawy. Do usług..:-)
Comment - autor: peefpe — 1 sierpień 2008 @ 8:43 am |